Posty oznaczone etykietą 'Zuzka Light'
ZWOW #10 (kettlebell i skakanka)

Podczas porannego krzątania się po domu z utęsknienie zerkałam na stojący na mój kettlebell. Ta nieszczęsna, wychodząca ósemka uniemożliwia mi obecnie wykonywanie wszelkich ćwiczeń. Niedługo zacznę chodzić po ścianach…
Mogę za to do woli pisać o wszelkich – wykonanych przeze mnie wcześniej – treningach dlatego dziś krótki post o ostatnim wykonanym przeze mnie ZWOWie z wykorzystaniem kettla.
ZWOW #33

ZWOW #33 – 4 niezbyt trudne ćwiczenia, 15 minut. Wykonujemy tyle rund na ile pozwoli nam nasza kondycja. Krótko mówiąc: dajemy z siebie wszystko podczas tych 15 minut treningu!
Technicznie nie jest to bardzo skomplikowany trening, jednak po kilku rundach odczuwa się fenomen ZWOWów, które dają wycisk już w ciągu kilku, niezwykle intensywny, minut. Ale to jest właśnie ich urok – krótkie, ale intensywne. Takie są ZWOWy i za to je przecież kochamy, czyż nie?
PODSUMOWANIE: październikowe wyzwanie z Zuzką Light

Październik za nami a wraz z nim wyzwanie z Zuzką Light, które ukończyłam z sukcesem. Tak, tak, udało się! Ku mojemu początkowemu niedowierzaniu i trudnościom, które pojawiły się w trakcie zrobiłam wszystkie 10 treningów i – co jest największym sukcesem – nabrałam ochoty na więcej! Dlatego ćwiczenia z Zuzką pojawiły się na mojej listopadowej rozpisce.
ZWOW #8 – wrażenia po treningu

Gdy podjęłam decyzję o wyzwaniu z Zuzką Light – był początek miesiąca i wiedziałam, że mam dużo czasu. Nieoczekiwanie jednak dopadła mnie choroba i osłabienie organizmu, które nie pozwoliły mi na wykonanie tych intensywnych- mimo że dość krótkich- treningów.
Dziś mamy 23.10 a do wykonania jeszcze 5 treningów… Zostało 9 dni (łącznie z dzisiejszym), mam nadzieję że dam radę. Muszę dać, w końcu to wyzwanie! Nie dam się pokonać!
Zuzka Light – październikowe wyzwanie

ZWOWy to jedne z tych ćwiczeń, do których już wcześniej robiłam podejście a które okazały się być dla mnie zbyt ciężkie i ani razu nie dotrwałam do końca. Moja kondycja nie jest jeszcze taka jak bym chciała, ale i tak jest znacznie lepiej niż np. rok czy dwa lata temu. I właśnie dlatego gdy przeczytałam u Niebieskoszarej o październikowym wyzwaniu z Zuzką Light pomyślałam, że właściwie dlaczego by nie spróbować.